Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozwój wewnętrzny > Mądrość Przodków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozwój wewnętrzny > Mądrość Przodków. Pokaż wszystkie posty

1 sty 2023

Kolejny rok

 Kolejny rok


Dawno tutaj nie pisałam i były tego powody ( nadal jeszcze niestety częściowo są )

Życzę Wam, by kolejny rok był lepszy lub równie dobry co poprzedni i tego dobrego czego Wam potrzeba.

A ludzkości, tak globalnie, cech, które były na przestrzeni wieków uznawane za cnoty przez praktycznie każdą z tradycji filozoficznych i religijnych, bo rozwijamy się technicznie ale z człowieczeństwem stoimy w miejscu albo wręcz się cofamy. 

Tak więc:

  • mądrości i wiedzy
  • odwagi ( ale nie takiej w zabijaniu drugiego człowieka i nazywania to odwagą i bohaterstwem)
  • miłości i człowieczeństwa
  • sprawiedliwości
  • wstrzemięźliwości
  • duchowości i transcendencji

Należało by każdą z tych cech rozwinąć opisowo, ale to może innym razem.


Polecam też film biograficzny, moim zdaniem z pięknym przekazem o realizowaniu marzenia, inspiracji kochanymi bliskimi, delikatności uczuć, cierpieniu i podnoszeniu się z niego dzięki wsparciu bliskich i chyba o nadziei, ze kiedyś spotkamy się z nimi gdzieś w lepszym świecie : 

> " Pałac idealny " - 2018 r.


PS. Ci którzy "zniknęliście" moglibyście czasem dać znać że żyjecie....



5 sty 2022

Sentencja na nowy rok...

 Sentencja na nowy rok...

 

" Najmniej istotne w życiu jest to, że czasami nam coś nie wychodzi. Dzięki temu, że coś nie wyszło, wyjdzie może coś innego, co nigdy by nie wyszło, gdyby wyszło to, co właśnie nie wyszło"

 Z tym "najmniej istotne" to chyba bym się nie zgodziła, bo zależy czy to co nie wyszło dotyczy w konsekwencjach tylko nas, czy innych też i na ile innych... 



 

26 lip 2018

Przesłanie nie tylko na "wczoraj" i dzisiaj

Przesłanie nie tylko na "wczoraj" i dzisiaj


"Temu kto cierpliwie czeka, rzeczy będą objawione, pod warunkiem, że w świetle, nie odrzuci tego, co dane mu było zobaczyć w ciemności "
( Julia Hartwig )

Niektórzy, albo wielu, niestety w "świetle" odrzuca znaczną część z tego, co poznali w "ciemności", nie chcą dostrzec, ani docenić, nie tylko rzeczy, zdarzeń  które ich spotkały i wyciągnąć z nich wiedzy, prawidłowych wniosków, ale również ludzi, którzy wtedy np. trwali przy nich. 

Często nie dociera do nich "ta" objawiona prawda, wolą się trzymać swoich jakiś wdrukowanych złudzeń, bo może tak wygodniej.

W ciemności łatwiej bowiem dostrzec każde niewielkie światełko, każdy płomyk przy którym można się trochę ogrzać, a kiedy robi się jasno, to te światełka już nie są tak bardzo potrzebne i tak ważne i bledną przy blasku słońca....Ludzie szybko zapominają, że jeszcze niedawno było im zimno i coś/ktoś ich ogrzewał, że błądzili samotni w "ciemności" a coś, czy ktoś był tym światełkiem, które sprawiało że trochę łatwiej było ciemność przetrwać, że nie byli sami, bo ktoś był pomimo.....

To często okres "ciemności" pozwala uświadomić sobie to, co ważne w naszym życiu, czasem pokazuje kierunek zmian, pokazuje świat prawdziwych wartości, sprawdza siłę naszych przyjaźni czy miłości, uświadamia nam naszą siłę lub obnaża słabości.

W takim kontekście "mrok" jest szczerym przyjacielem. Jeśli potrafimy cierpliwie przyjąć jego szczerość i nie zapomnieć o niej kiedy przyjdzie "światłość", "rzeczy zostaną objawione".....

Kto będąc w "świetle" ucieka przed nauką z "ciemności", tak naprawdę nigdy z niej nie wyszedł, cieszy się tylko odbitym światłem....





20 mar 2018

Od niej zależy istnienie człowieka....

Od niej zależy istnienie człowieka...



Od Kobiety...

A jaki ten człowiek będzie zależy od Ciebie Mężczyzno. 

Od Twoich wyborów, mentalności, wzorców, zachowania wobec kobiet, od tego jaki typ kobiecości wspierasz a jaki depczesz.

Jako kobieta czasem przeżywam ( i nie tylko ja ,ale znajome kobiety również)  bardzo niefajne ( o tych fajnych teraz nie piszę ale oczywiście też się zdarzają) zachowania  niektórych facetów i czasem zastanawiam się, czy są aż tak nieświadomi, nierozumiejący, czy może tak bezwzględni, egocentryczni, socjopatyczni, a może aż tak zagubieni i skrzywdzeni , że stają się ślepcami i głupcami wspierając nie to, co powinni w świecie. 

Nie rozumiejąc, że depcząc te intencjonalnie szczere i życzliwe, spokojne i zrównoważone, naznaczone cichą, niedocenianą obecnością bycia "obok" i "przy", przejawy kobiecości, goniąc za przejawami powierzchowności ( nie tylko walorów cielesnych ale i powierzchowną, ślepą ekscytacją w byciu ), lub co równie kiepskie, w pogoni za adrenaliną prowadząc z kobietą jakieś wojny podjazdowe, czy sabotując relacje, niszczą nie tylko tę kobiecość, ale niszczą tak naprawdę też siebie i to co wokół. 

Wygrzebałam poniższy tekst ze swoich notatek, choć nie pamiętam skąd go wzięłam. Może warto go uważnie przeczytać i nie tylko w kontekście matki, żony.

Czcij kobietę matkę wszechświata, 
ona w sobie zawiera całą prawdę 
Boskiego stworzenia, istnienia.
Ona jest podstawą wszelkiego dobra piękna. 
Ona początek życia i śmierci. 
Od niej zależy istnienie człowieka, 
Bo ona jest przyrodzonym oparciem Jego pracy. 
Ona ciebie rodzi w męczarniach, pocie czoła. 
Ona obserwuje twój rozwój, wzrost do samej śmierci. 
Ty jesteś przyczyną jej zmartwień 
Błogosław ją, czcij ją 
Bo ona jest jednym jedynym twoim przyjacielem 
Oparciem na ziemi 
Czcij ją, broń jej 
Postępując w ten sposób 
Ty zyskujesz jej miłość, jej serce 
I będziesz przyjazny dla boga. 
Właśnie, dlatego wiele grzechów będzie ci wybaczone. 
Miłością darz żony i szanuj je, bo one jutro 
będą matkami, a później pramatkami swego rodu. 
Przytakuj kobiecie, jej miłość uszlachetnia, 
Zmiękcza serce, zatwardziałe zwierze 
W jagnię zmienia. 
Żona i matka to bezcenny skarb, 
Który daje nam Bóg 
One najlepsze ozdoby wszechświata. 
Z nich rodzi się wszystko to, co żyje na Ziemi 
Tak jak kiedyś Bóg potrafił oddzielić światło od ciemności 
Lądy od wód, tak samo kobieta ma w sobie dar 
Oddzielić w człowieku dobre zamiary od złych myśli 
Właśnie, dlatego po Bogu pierwszą jest kobieta 
Myśleć tak się powinno 
Kobieta to boska świątynia 
W której ty łatwo dostaniesz 
Całkowitą boską błogość 
Więc z tej świątyni moralne siły bierz 
Tam ty zapomnisz o swoich niepowodzeniach 
Odzyskasz zgubione siły, tak tobie 
niezbędne żeby bliźnim pomagać 
Nie poniżaj jej, postępując w ten sposób 
Tylko poniżasz siebie samego 
I tracisz tą miłość, bez, której tutaj nic nie istnieje na Ziemi 
Ochraniaj swoją żonę i ona obroni ciebie, i twoją rodzinę 
To wszystko, co uczynisz dla swojej matki, żony, wdowy 
Albo innej kobiecie w żałobie Zrobisz dla Boga.



Dla tych mężczyzn , którzy nie mieli dobrych wzorców w dzieciństwie, czy mają wdrukowany nieprawidłowy schemat relacji, czy niefajny schemat kobiecości, który podświadomie ich pociąga, mimo że deklarują inny, a chcieli by to zmienić, dawałam paczkę książek wartych przejrzenia  w innym poście:


Lub do ściągnięcia bezpośrednio :



14 mar 2016

Dla tej jednej to znaczy wiele

Dla tej jednej to znaczy wiele



Przypomniała mi się pewna przypowieść.

Podczas sztormu morze wyrzuciło na brzeg wiele meduz. Mała dziewczynka szła wzdłuż linii plaży i podnosząc meduzy wrzucała je z powrotem do morza.
Przechodzący obok człowiek , widząc to powiedział:

- Po co to robisz i tak wszystkich nie uratujesz, bezsensu, szkoda czasu i energii.

Dziewczynka na to:

- Dla tej jednej to znaczy wiele.

Są ludzie którzy mówią jak ten człowiek, że wszystkim i tak nie pomogą , więc nie pomagają nikomu. Bo tak wygodniej. To przeważnie tacy, którzy uważają, że jak zaczną "rozdawać" ( pieniądze, czas itd.) innym to sami nie będą mieli i do niczego nie "dojdą". Więc nie wspierają, nie dzielą się jak nie mają korzyści. Dla nich to rachunkowość.

Sama prawie już tak zaczęłam myśleć wtedy, kiedy miałam trudny okres w życiu i czułam jakby świat zawalił mi się  na głowę. W tej beznadziei dopadł mnie kryzys wartości i myśli, że tym, którzy nie "rozdają", dla których wsparcie to wymiana handlowa i biznes, jest łatwiej i mają się lepiej w obecnej rzeczywistości, że może moje wartości są do bani...
Jednak pozytywne przykłady ludzi, którzy mimo własnych trudów życia dzielą się i wspierają innych, którzy może wolniej ale też "do czegoś dochodzą", poprawia im się byt, w dodatku poprawiają byt innym, nie pozwoliły mi utknąć w takim błędnym myśleniu.

Są więc i tacy jak ta dziewczynka z przypowieści, którzy rozumieją, że "dla tej jednej " osoby ta pomoc może znaczyć wiele,  być nawet kwestią przetrwania i życia. Ten jeden decydujący moment, gdy potrzebuje ona wsparcia, które zostanie przez kogoś udzielone bądź nie. I ten jeden moment decyduje o dalszym życiu lub nawet śmierci. A czasem potrzeba tak niewiele, co niewiele by "kosztowało".

Jeśli kogoś nie znamy, to tak naprawdę nie wiemy jak bardzo jest w potrzebie i czy naprawdę potrzebuje wsparcia, nawet gdy o nie poprosi. Jednak osobiście wychodzę z założenia, że dla tej osoby to może znaczyć wiele.
Wolę pomóc i wyjść potem na idiotkę gdy okaże się, że ktoś życzliwości nadużył ( a tak czasem się zdarzało  ), niż przejść obojętnie obok drugiego człowieka, bo co, jeśli dla niego to kwestia życia lub śmierci, przecież tego nie wiem.
Nie wiem też, czy to dziecko, które prosi o bułkę faktycznie nie ma co jeść bo w domu bieda, czy to tylko sprytne naciąganie frajerów. Nie wiem czy ten ser, masło i chleb, które dostała kobieta nie wylądują w koszu na śmieci z zemsty, że nie otrzymała kasy. Czy ten chłopak który podszedł na dworcu faktycznie nie ma na bilet a tej babci, która rozpłakała się w aptece nie stać na leki. Nie wiem czy ten człowiek który leży w krzakach jest pijany czy chory. Nie wiem.
Wolę jednak zostać frajerką ze dwa razy niż raz przyczynić się do czyjegoś nieszczęścia przez zaniechanie wsparcia. Przecież nie wiem na jakim etapie rozpaczy jest ten drugi człowiek wtedy gdy pojawia się na mojej drodze. Nie wiem w jakim stopniu jest bezradny.
Wiem jednak jak straszne jest poczucie bezradności i osamotnienia. Pomogę, jeśli mogę, dlatego że mogę.

Mam wrażenie, że większy problem z udzielaniem wsparcia innym i więcej obojętności w stosunku do tych, którym się gorzej powodzi czy mają jakieś zawirowania w życiu, mają ci, którym na niczym nie zbywa, którzy akurat mogli by, bo mają wszelkie zasoby i możliwości. Czasem to kwestia poświęcenia czasu, a bywa, że jedynie kwestia pieniędzy, co jest jeszcze bardziej przykre, zwłaszcza jeśli dotyczy osób bliskich, znanych czy przyjaciół....tym bardziej jeśli to kwestia życia i śmierci.
Nie wiem czemu tak jest. Wygoda? Brak empatii czy egocentryzm w konsumowaniu wygód i atrakcji życia?...
Obwarowują się taką pseudo "pozytywną" energią ( o której napiszę innym razem ), izolując od tych którzy swoją bezradnością, trudną sytuacją życiową czy chorobą psują im nastrój, jakby nie chcieli się tym "skazić", bo to narusza ich strefę komfortu. ( zastanawiam się dlaczego...bo to chyba świadczy o tym, że coś u nich nie tak )  I potem faktycznie mają spokój, bo ci potrzebujący wsparcia takiej osoby zwykle o nic już nie poproszą, ponieważ wiedzą, że go nie otrzymają. O pomoc proszą innych albo zostają sami w beznadziei.

Pamiętaj ta meduza sama nie wróci do morza, a ten człowiek nie powinien być sam w trudnym momencie. Może dla Ciebie to nie jest najważniejsze ale:



Dla tej jednej osoby to znaczy wiele...


Nie wiem jak Ty ale ja chcę wierzyć, że ludzi dobrej woli jest więcej..... i chcę by właśnie to, taka prawdziwie pozytywna energia była promowana i wzmacniana w świecie, dlatego staram się do tego przyczyniać w miarę możliwości.



> Powiązany post :  Cały świat jest w nas.
> Powiązany post :  Jak kształtujemy rzeczywistość



25 cze 2015

Cały świat jest w nas

CAŁY ŚWIAT JEST W NAS


Jakiś mędrzec powiedział, że:


nie trzeba wychodzić z domu, żeby poznać cały świat.


Tak naprawdę cały świat jest w nas. 
Mamy moc kreowania go. Zatraciliśmy jednak mądrość przodków, dla których oczywiste było, że każdy z nas jest tylko fragmentem jednego wielkiego "organizmu". Zarówno w wymiarze materialnym jako zbiorowość ludzka osadzona w świecie przyrody, z którym nasi przodkowie żyli w harmonii, jak i wymiarze duchowym z Boskim pierwiastkiem w nas jako źródłem naszej mocy.

Jako istoty elektromagnetyczne należymy do świata kwantów. 
W/g fizyki kwantowej cząstki elementarne, np. fotony zachowują się tak, jakby były obdarzone świadomością, potrafią przekazywać sobie informacje - nawet na olbrzymie odległości i są w stanie podporządkować się naszej woli. "Pewne wiadomości" między obiektami kwantowymi podróżują nie tylko szybciej niż światło, lecz w istocie natychmiastowo." ( "Encyklopedia fizyki kwantowej", John Gribbin ).
To powoduje, że jest na nas wywierany natychmiastowy wpływ całego szeregu zjawisk w tym elektromagnetycznych, jak również my wywieramy olbrzymi wpływ na otaczający świat.   
Zmieniamy go zgodnie z naszymi potrzebami, intencjami albo zupełnie nieświadomie. Dobrze jeśli dzieje się to zgodnie z Najwyższym Dobrem wszystkich istot, gorzej jeśli wpływamy na niego przez negatywne intencje czy działania ( przy czym negatywne może być również to co z pozoru tak nie wygląda lub vice versa, bo ludzie mylą "definicje" )

Jako istoty materialne zakorzenieni w świecie natury jesteśmy jednostkowo odpowiedzialni ( KAŻDY z nas ) za kształt tej sfery, dbanie o naturę, zachowanie czystości środowiska ( bo przecież czerpiemy z niego życie ), odpowiedzialni za ciało, z którym przyszło nam żyć.

Jako istoty duchowe, połączone ze sobą subtelnie nićmi energetycznymi ("zjawisko nielokalności", teoria pola morfogenetycznego ) oddziałujemy na siebie nawzajem i jesteśmy jednostkowo odpowiedzialni za swój rozwój mentalny, duchowy, za relacje z innymi ludźmi, za swój wpływ na nich i ich życie ( bo ZAWSZE ten wpływ istnieje ).
 
Tak więc oddziałujemy na siebie nawzajem tworząc kształt świata w obu powyższych wymiarach.

Od każdego z nas zależy jakiego rodzaju energie dominują w świecie materialnym, który wszyscy RAZEM tworzymy, najpierw na poziomie mentalnym następnie materialnym.

Mamy jednostkowy wpływ na to czy dominować będą te wysokie wartości jak miłość, prawda, uczciwość, wsparcie, dobroć, życzliwość itp. czy te niskie jak strach, obojętność, egocentryzm itd.


Świat poznajemy poprzez poznawanie samego siebie, bez iluzji i PR-u który na własne potrzeby tworzy sobie nasze ego. Poznajemy świat , bo stając przed "lustrem" i patrząc na własne odbicie, bez mówienia " to nie jestem ja",  dowiadujemy się co w niego tak naprawdę wnosimy, jaki świat budujemy, w jakim kierunku go ciągniemy, co tworzymy.


I dotyczy to nie tylko naszego osobistego świata 


Powiązane posty:
 
>  Jak kształtujemy rzeczywistość
Co promujesz w świecie, czyli Krótka sztuka o "kobiecości"
Dla tej jednej to znaczy wiele
> Historia jedwabnego szala - rzecz o obdarowywaniu

więcej w przygotowaniu....